Pokazywanie postów oznaczonych etykietą duchy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą duchy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 maja 2014

Zdradziłam mój komputer

Jaka to była fajna lektura! Idealna na ciepły majowy wieczór (i noc, bo czytałam do trzeciej nad ranem). Autorka uparła się stawiać wszystkie wyznaczniki urban fantasy na głowie, ale lektura jest jak najbardziej strawna.
Z nią zdradzicie nawet swój komputer!
Są rzeczy na niebie i ziemi, o których nie śniło się internautom... Jak choćby upierdliwa ciotka w stanie wskazującym na nie-życie.
Obdarza spadkiem Krystynę zwaną Reszką, samotną matkę, redaktorkę z wydawnictwa i netomankę.
Na co dzień przyspawana do laptopa Reszka, musi więc wyrwać się z sieci i rusza do zabitej dechami wsi. W odziedziczonej chałupie udaje jej się nawet rozpalić ogień pod kuchnią.
I TO BEZ POMOCY GOOGLE!
Niestety, zaczyna widzieć na jawie i we śnie: duchy, mary czy trupy, nie tylko w szafie. Sama nie wie, czy szajba to, czy gen, bonus do schedy po ekscentrycznej zołzie...
Horror daleko od szosy i romans daleki od harlequina - mix o idealnie wyważonych proporcjach
 tekst i grafika z lubimyczytac.pl

czwartek, 6 marca 2014

Martyna Raduchowska - Demon luster

Początek roku w polskiej literaturze fantastycznej bardzo mi się podoba. Albo trafiam na same dobre książki.
Szamanka od umarlaków podobała mi się, ale wielkiego wrażenie nie zrobiła. Mimo to z przyjemnością zabrałam się za Demona luster. I już pierwsze strony przekonały mnie, że: 
to będzie dobra lektura
książka jest o niebo lepsza od Szamanki

Okładkę książka ma piękną, klimatyczną i związaną z treścią. Żródło empik.com
Demon luster to świetny thriller, z niepokojącą atmosferą, sympatycznymi bohaterami i ciekawą historią. Czytałam w sumie jednym ciągiem, niecierpliwie oczekując, co dalej. Pod pewnymi względami to bardzo smutna historia. Fabuła cały czas trzyma w napięciu, akcja wartko posuwa się do przodu. Dowiadujemy się więcej o Firmie, przeszłości bohaterów, zwłaszcza Chrup... Kruchego, oraz o Pechu. Większość bohaterów jest wielowymiarowa i dobrze napisana, jedynie Ruda wydawała mi się postacią funkcyjną, nie pełnokrwistą bohaterką. Tekla nadal pozostaje moją ulubienicą.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Rachel Hawkins School Spirits


Piętnastoletnia Izzy Brannick została wyszkolona by zabijać potwory. Od stuleci jej rodzina polowała na magiczne stworzenia. Ale kiedy jej starsza siostra znika podczas misji, mama Izzy postanawia, że potrzebują przerwy.
Izzy przeprowadza się wraz z mamą do nowego miasta, ale szybko odkrywają, że nie jest tak normalne jak się wydaje.  Miejscową szkołę średnią nawiedza duch, a Izzy postanawia się wykazać i rozpoczyna śledztwo. Ale udawanie normalnej nastolatki jest trudniejsze niż mogłoby się wydawać. Posiadanie przyjaciół i być może sympatii jest dziwne dla kogoś, kto zawsze był zdany tylko na siebie.
Czy nowi przyjaciele pomogą Izzy odkryć tajemnicę nawiedzeń zanim duch skrzywdzi kolejną osobę?


zdjęcie okładki i opis z goodreads.com. Tłumaczenie moje.

School Spirits to najnowsza powieść Rachel Hawkins, autorki serii „Dziewczyny z Hex Hall”. Nie czytałam ani jednej książki, więc nie wiem czy pozycje jakoś się łączą. Natomiast zainteresowała mnie opowieść o nastolatce walczącej z potworami.
School Spirits okazało się zadziwiająco sympatyczną książką,z interesującą, choć dość prostą historią. Idealna książka na wolne popołudnie.
Mary Evans High School od zawsze była nawiedzona, a to drzwi szafek otworzyły się samoczynnie, a to kredy unosiła się w powietrzu. Właściwie nikt nie zwracał na to uwagi, aż pewnego dnia duch niemal zatłukł nauczyciela mikroskopem.

I looked a lot less like a bad-ass vampire slayer and a lot more like a scared teenage girl.

Dlatego właśnie do miasta Ideal przyjeżdża Izzy wraz z mamą. Po części chodzi o wykonanie zadania, ale chyba ważniejsze dla obu jest oderwanie się od ponurych rozmyślań o Finley, starszej siostrze Izzy, która zaginęła w tajemniczych okolicznościach. Obie bardzo przeżywają tę tragedię. Izzy obwinia się o zaginięcie siostry (nie poszła z nią, tylko została w samochodzie, zresztą na prośbę Finn) i sądzi, że rodzicielka myśli podobnie. Chce też udowodnić, że nadaje się na łowcę, po tym jak jej pierwsze samodzielna misja nie poszła najlepiej.

Brannicks don't slump to the floor just because a ghost gets up in their face.

Mimo, że School Spirits to książka o nastoletniej pogromczy… łowczyni potworów, w książce nie ma za wiele elementów nadnaturalnych. To bardziej historia dziewczyny, która stara się poukładać sobie życie. Jeśli macie ochotę na horror, omijajcie tę książkę. Jestem wielkim tchórzem, wiem co mówię.
Izzy Brannick zapada w pamięć i kiedy już przejdzie jej faza „samotnej wojowniczki z misją”, jest bardzo sympatyczna. Nie boi się działać, szybko myśli i ma serce we właściwym miejscu. Czasami ciężko było mi uwierzyć w jej nieporadność w kontaktach międzyludzkich, ale Izzy sprawia że najzwyczajniejsze czynności wydają się intrygujące. W trakcie powieści, Izzy jest zmuszona zweryfikować swoje poglądy na zaufanie i misję Brannicków.

You Brannicks are always saying that. I have to do this alone. This is my sole duty. I cannot accept help. But you don't do it alone. You never have. 

Pozostali bohaterowie są przemyślani i ciekawi, widać że Autorka włożyła w dynamikę grupy sporo pracy. To nie jest książka gdzie przyjaciele głównej bohaterki są tyko rekwizytami, zarówno Romy jak i Dexter mają osobowość i historię. Anderson wypada przy nich dość blado, ale też nie jest wydmuszką.
No i jest Dexter.

I'm Dexter O'Neil and I'm hoping you'll adopt me.

Dex szybko stał się moim ulubionym bohaterem, z purporowym płaszcze i sposobem mówienia z minionej epoki (zgadnijcie o co na początku podejrzewała go Izzy ;)). Chłopak jest rycerski, odpowiedzialny i zabawny, stara się pomagać, mimo problemów ze zdrowiem. Uczucie między nim a Izzy (bo czymże byłaby książka dla młodzieży bez romansu?) rozwija się powoli, a sceny między nimi są urocze. A że chłopak nie zachowuje się ani nie mówi jak nastolatek? Oj tam.
Jak na książkę dla młodzieży mamy tu prawdziwy wysyp dorosłych. Owszem, wszyscy liczący się dorośli są płci żeńskiej, ale doliczyłam się aż trójki rodziców! Którzy zamiast grzecznie schować się w cieniu, przejmują się swoimi dziećmi! Pomagają im! Wpływają na ich życie! Spodobał mi się contrast między babcią Dexa, bardzo ciepłą osobą, a mamą Izzy- pogromczyni potworów nie bardzo wie jak okazywać uczucia, ale stara się.
Polecam, mam nadzieję, że dość szybko pojawi się na polskim rynku.

Dziękuję Netgalley za egzemplarz recenzencki/ ARC provided by Netgalley. 
Cytaty mogą różnić się od ostatecznej wersji książki/ Quotes might be different in finished book

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Adwokat diabła w hotelu


Książka kusiła objętością, okładką i tematyką, ale ostatecznie poszłam po rozum do głowy i kupiłam ebook. Noszenie cegły w torebce to dla mnie nic nowego, ale próby czytania w porannym kroku byłyby z góry skazane na porażkę.

Trochę Portret Doriana Gray’a, trochę Diabeł ubiera się u Prady.
Czułam na sobie jego wzrok, ciężki i roztargniony. Zbliżył się do mnie i poczułam przyjemny aromat cedru. Jego głos brzmiał łagodnie.

- Pomyśl, Haven, możesz dokonać wielkich rzeczy.

- Chyba nie do końca rozumiem, czego ode mnie chcesz.

Pochylił się, a jego oddech sprawił, że po skórze przebiegł mi dreszcz, a blizny obudziły się z uśpienia i zaczęły piec.

- Chcę twojej duszy – wyszeptał. – Proszę, oddaj mi swoją duszę.

Grzeczna licealistka Haven odbywa staż w ekskluzywnym hotelu w Chicago. Poznaje tam Luciana mężczyznę ze snów, i zakochuje się nim. Dostrzega jednak, ze piękni ludzie z hotelu, nie są tacy, jakimi chcieliby się wydawać. Co więcej, mają straszliwy plan i trudnią się kupowaniem dusz. Kto wygra w walce o duszę Haven?
cytat z lubimyczytac.pl

Słowo honoru wydawcy czasem powinni czytać książki, które publikują. Diabeł ubiera się u Prady w ogóle nie ma nic wspólnego z tą książką, Haven była Lucianem co najwyżej zauroczona, a kupowanie dusz... w Piekle jest specjalne miejsce dla zdradzających fabułę. Angielski wydawca, choć też zdradził za dużo, spisał się o wiele lepiej. http://www.goodreads.com/book/show/12690572-illuminate Bo w tej książce wcale nie chodzi o miłosny trójkąt, a kuszenie Haven nie polega na postawieniu przed nią dwóch młodych przystojnych i wybieraniu między nimi. Aurelia kusi władzą, popularnością, pewnością siebie, spełnieniem marzeń, nie seksownym męskim ciałem. 

Haven od pierwszej strony kojarzyła mi się z Bellą, więc od razu było wiadomo, że przyjaźni z tego nie będzie. Haven jest o wiele lepiej napisana, ale coś w jej sposobie patrzenia na świat trąciło mi panną Swan. Na szczęście pozostali dwa bohaterowie, Lance i Dante, są o wiele ciekawsi, łatwo ich polubić.
Akcja toczy się dość powoli, ilość dziwnych i niepokojących zdarzeń stopniowo rośnie. Gdyby wydawca nie zdradził mniej więcej połowy tajemnicy na okładce, byłabym bardziej zaintrygowana. Ale tak od początku wiedziałam z czym mamy do czynienia, kim jest Lucian(ciekawa, ale średnio udana postać) i dlaczego tak bardzo ciągnie go do Haven. Nie można jednak odmówić dobrze skonstruowanej i przemyślanej fabuły, nawet jeśli po części składa się ona z kalek.
W pewnym momencie historia zaczęła zbaczać w stronę typowego paranormal romance, z trójkątem w tle. Owszem, Autorka postarała się i przynajmniej dwie osoby z tegoż są dobrze scharakteryzowane, a ich uczucie unika pułapki instalove, ale nadal to trójkąt. I kiedy już myślałam, że nic więcej ta powieść z siebie nie wykrzesze, dotarłam do 80% kiedy rozpoczyna się wielki finał i moja opinia zmieniła się o sto osiemdziesiąt stopni. 
Haven, która powoli dojrzewała przez całą książkę, bierze sprawy w swoje ręce i sama rozprawia się z hordą diabłów. Lance i Dante oczywiście pomagają, ale tylko pomagają. Nikt tu nie wyręcza bohaterki, nie ma księcia na białym koniu. Uwielbiam silne bohaterki, takie które same potrafią o siebie zadbać i nie tylko pozują na twarde, ale takie są, więc Haven od razu zyskała w moich oczach. Dziewczyna potrafi skopać tyłek, a zawdzięcza to tylko swojej ciężkiej pracy. 
Lubię postacie, które się zmieniają, dojrzewają w jakiś sposób. Haven od osoby biernie poddającej się wydarzeniom (tajemnicza książka każe mi biegać piwnicznymi korytarzami, których się boję? Nie chcę, ale idę biegać) dorasta do roli sprawczyni. I nawet kiedy wybiera w końcu właściwego chłopaka, to jest to jej decyzja, a nie splot okoliczności i walorów estetycznych.
Po przeczytaniu czułam jednocześnie przesyt informacji i niedoinformawanie. Żadna z zagadek- książka Haven, pocztówki Lance’a, pochodzenie tej dwójki- nie została wyjaśniona, co mnie jako czytelnika bardzo irytuje. Jednocześnie, dużo, wręcz za dużo, wiem o diabłach. Chwilami szwankowało też prawdopodobieństwo psychologiczne postaci. Do tej pory zachodzę w głowę, czemu Haven posłuchała książki, zwłaszcza że ona sama nie podaje żadnego uzasadnienia.

Z przyjemnością sięgnę po drugi tom przygód Haven, zwłaszcza że akcja toczy się w Nowym Orleanie (który kilka razy zostaje wspomniany, co tylko podsyca ciekawość). Ale tym razem nie będę czytać zapowiedzi wydawcy, bo znowu zepsuje mi frajdę. 

niedziela, 3 lutego 2013

Karina Halle Darkhouse




Z Perry Palomino zawsze było coś nie tak. Chociaż zmaga się z kryzysem wieku młodego oraz syndromem po-studenckim jak każda inna dziewczyna w jej wieku, nie można jej nazwać normalną. Po pierwsze, Perry ma przeszłość, którą najchętniej bym wymazała, po drugie, widzi duchy. Szczęśliwie, to wszystko okazuje się bardzo przydatne, gdy wpada na Dexa Foraya, ekscentrycznego producenta webowej serii o pogromcach duchów. Mimo że budżet serii właściwie nie istnieje, a Dex to irytująca zagadka, Perry daje się wciągnąć do świata, który uwodzi poczuciem własnej wartości i grozi śmiercią. Nawiedzona latarnia jej wuja staje się tłem dla tajemnicy, która zagraża poczytalności Perry i sprawia, że ufa ona człowiekowi, który, jak najbardziej niebezpieczne duchy, może nie być tym, za kogo się podaje. 

Nie czytuję horrorów.
Mam nadpobudliwą wyobraźnię, która sprawia, że coś co dla innych jest filmem z dreszczykiem, mi funduje ze dwie bezsenne noce. No chyba, że to jest film o wampirach, ale o tym napiszę innym razem.
Z książkami jest tak samo. Nie czytuję Kinga, ani Mastertona, nie daję rady. Wiktoriańskie opowieści o duchach lubię (poza Poe, Poe mnie przeraża), ale dziś nikt nie uważa ich za horror.
Jednak czasami coś mi padnie na mózg, ściągnęłam sobie Darkhouse (to, że ebook jest za darmo wcale nie było decydującym argumentem).
Książka wciągnęła mnie od pierwszej strony i nie wypuściła do ostatniej linijki. Głównie z powodu Perry, bohaterki i narratorki. Dawno nie spotkałam tak sympatycznej, silnej bohaterki. Perry skończyła studia, ale z powodu kryzysu mieszka z rodzicami. Pracuje jako recepcjonistka- nie jest to jej wymarzona praca, ale czuje, że nie powinna marudzić, skoro inni mają gorzej. Ma piętnastoletnią siostrę- blogerkę, która według Perry już osiągnęła więcej w życiu. Jest jeszcze przeszłość, o której mówi niechętnie, ale szczerze. Z przyjemnością czytałam wewnętrzne monologi Perry. I chociaż czasem to co dla mnie oczywiste, ona łapała po kilkunastu stronach, nie czułam irytacji.
Historia ducha jest odpowiednio straszna, mroczna i niedopowiedziana. Czy jest straszna? Dla mnie tak, ale był to raczej przyjemny dreszczyk a nie zimne dreszcze ze strachu(poza scenami na początku, oj, tam było strasznie). Początkowo Perry podchodzi do wszystkiego dość beztrosko, ostatecznie mamy XXI wiek, w kieszeni telefon z latarką, więc czego się bać? Okazuje się jednak, że latarka z komórki to za mało by rozświetlić noc, w pobliżu znanych miejsc czają się demony, a połączenie może odebrać ktoś inny.
Pierwsza połowa powieści jest bardzo dobra, potem coś się psuje. Przykro mówić, ale nie czytałam finału siedząc na krawędzi krzesła, obgryzając paznokcie. Tak czytałam pierwszą połowę. Koniec zaś czytałam już spokojnie, zastanawiając się, jak Perry dotrze na tę ważną rozmowę z działem HR.
Smaczku powieści dodają nawiązania do filmu Vertigo Hitchcocka. Oraz Dex. Pan Foray należy do tej szarej strefy bohaterów, z którymi nie wiadomo czy są naprawdę bohaterami czy też nie (jak Nicole Kidman w Innych czy Bruce Willis w Szóstym Zmyśle). Nawiązania do Hitchcocka dodatkowo mieszały mi w głowie i do końca nie wiedziałam co myśleć. Lubię, kiedy książka tak na mnie działa.
Czy polecam? Gorąco! Wstawiam nawet linka do strony Amazonu.
Czy będę dalej czytać serię? Zapewne za jakieś pół roku skuszę się na kolejny tom. Chwilowo mam dość strasznych historii.