Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura polska. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 września 2015

Top 5 Wednesday- Title Fonts on Covers



W tym tygodniu chodzi o pokazaniu pięciu okładek z najładniejszym fontem. Niby prosta sprawa, ale jak ograniczyć się do pięciu? Podumałam, przejrzałam przeczytane książki i voila, oto mój wybór. Oceniałam nie tylko urodę liter, ale też ich dopasowanie do grafiki i klimatu powieści.

poniedziałek, 21 września 2015

Aneta Jadowska Ropuszki

Stało się, książka o Dorze Wilk doczekała się ładnej okładki! Pierwszy raz mogę czytać nie zgrzytając zębami za każdym razem gdy biorę książkę do ręki. W ogóle Fabryka Słów się postarała, Ropuszki pasują graficznie do reszty serii o Dorze Wilk, ale mają ilustracje (ładne!), logo Thornversu i inne szczegóły szczegóły, które cieszą.

środa, 16 września 2015

Marta Guzowska Ofiara Polikseny

Chyba mi nie po drodze z Nagrodą Wielkiego Kalibru. Z dwunastu nagrodzonych książek przeczytałam pięć. Żadna nie wywołała we mnie bezkrytycznego zachwytu, dwie mi się podobały, do trzech mam zastrzeżenia. Niestety, Ofiara Polikseny to jedna z tych, do których mam zastrzeżenia.
Bo kiedy przez całą książkę zastanawiasz się, czemu to nie główny bohater został zamordowany i czujesz, że kibicowałabyś ukrywaniu zwłok, to coś jest nie tak.
 

niedziela, 23 sierpnia 2015

Wszystkie trupy nasze są- 450 stron Patrycji Gryciuk

Po środowym wpisie, chciałam zamieścić coś optymistycznego i miłego. Sięgnęłam po 450 stron Patrycji Gryciuk, książkę która atakowała mnie ze wszystkich stron, a opinie były wyłącznie pochlebne. Niestety, znowu okazuje się, że jestem zołzą, muszę pod prąd i się czepiać. A miało być tak pięknie.
No to pod prąd. Dalej czekają spoilery, ale ostatni akapit jest od nich wolny
Miał być niesamowity kryminał z lekkim wątkiem romansowym. Dostałam przeciętny romans z lekkim wątkiem kryminalnym, który obnaża niedostatki osobowości i intelektu głównej bohaterki. Miała być piętrowa, skrzętnie budowana intryga, ale pierwsza część powieści wydawała mi się chaotyczna i niespójna, a sama książka niedopracowana.
Na dobrą sprawę, nie wiem o czym 450 stron jest. O seryjnym mordercy? Ale przez większość książki nie uczestniczymy w śledztwie, ono toczy się gdzieś obok. O romansie Wiktorii i Mackenziego? Ale właściwie nie widzimy za wiele tego romansu, a między bohaterami nie ma chemii. O świecie literackim? Ale ten wątek najpierw się rwie (Wiktoria jest podobno królową kryminałów, ale w czasie akcji nie spotyka fanów, nie udziela wywiadów, nie bierze udziału w promocji książki), a potem urywa. Jedynym ciekawym i w miarę dobrze poprowadzonym wątkiem są relacje Wiktorii i jej byłego męża.
Świat przedstawiony lekko kulał, ale nie znalazłam oczywistych błędów, więc nie będę się czepiać. Ale opis na okładce sugerował o wiele mroczniejszy, bardziej bezwzględny świat. Tymczasem Nowy Jork w 450 stronach jest nieco baśniowy, a pewne wydarzenia nie mają konsekwencji, mimo że powinny mieć. Bliżej mu do Alibi na szczęście niż Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet.
Bohaterka ma 35 lat, kogo zatem przedstawia okładka? 
Prawdopodobnie mogłabym część wad wybaczyć, gdybym polubiła bohaterów. Ale, niestety, nie polubiłam. Wiktoria za każdym razem zaczyna rozmowę od ataku słownego, jest agresywna i nieprzyjemna, a potem bardzo zdziwiona, że rozmówca nie odpowiadał potulnie na pytania. Nie lubię histeryzujących bohaterek, zwłaszcza gdy nie mają innych cech, które by je ratowały. WIktoria nie ma. Mackenzie jest zawsze zadowolonym z siebie bubkiem (miał być chyba ilustracją tropu loveable jerk, ale to nie do końca się udało), chociaż przyznaję, że ujął mnie swoim postępowaniem i zdrowym rozsądkiem. Maria Ortega... jakim cudem nikt jej jeszcze nie oskarżył o molestowanie? Może jestem skażona przez popkulturę, ale kompetentna nowojorska policjantka zachowuje się dla mnie jak Kate Beckett, nie Ava z Sin City. I trochę zazgrzytało mi, kiedy pani detektyw w oficjalnej rozmowie mówiła o ofiarach morderstwa "trupy".
Zastanawiam się, czy książkę widział redaktor. Nie korektor, który poprawi błędy ortograficzne i gramatyczne (aczkolwiek tu też znalazłabym kilka kwiatków), ale kogoś kto zająłby się fabułą. Powieść zbudowana jest bardzo chaotycznie, mamy wszechwiedzącego narratora w trzeciej osobie, fragmenty z powieści jednego z bohaterów, oraz narrację trzecioosobową z pozycji Wiktorii. Narracje nie tworzą całości, nie uzupełniają się, są jak rozsypane klocki.

450 stron  przy końcu traci wszelkie napięcie, mimo że właśnie wtedy czytelnik powinien siedzieć na skraju krzesła. W samym środku konfrontacji z mordercą dostajemy nagle od wszechwiedzącego narratora jego życiorys. A potem Autorka szybko wyjaśnia nam wszystkie wątki w krótkich rozdziałach, jakby bardziej interesowały ją łabędzie na plaży, niż losy oskarżenia o plagiat. Spowiedź mordercy jest krótsza niż scena koncertu ulubionego piosenkarza bohaterki.

450 stron mnie zawiodło. Być może miałam zbyt wygórowane oczekiwania. Albo zły nastrój. Jeśli macie ochotę sięgnąć po tę powieść, pamiętajcie że to nie kryminał. To romans, gdzie jedna z postaci jest marginalnie zamieszana w śledztwo.

wtorek, 28 lipca 2015

Katarzyna Berenika Miszczuk Pustułka

Pustułka to bardzo klasyczny w formie kryminał, jeden z tych, które można przeczytać w jedno popołudnie. Grupa ludzi odciętych od świata przez burzę, ktoś wśród nich zaczyna mordować, na jaw wychodzą rodzinne sekrety. Okazuje się, że wszyscy mają dużo za uszami, atmosfera gęstnieje, podejrzany jest każdy. Klasyka.

środa, 8 lipca 2015

Wielkie Księstwo Poznańskie w styczniu


Zbrodnia w błękicie jest retro kryminałem dowodzącym, że nawet bez wrzucania do opowieści patologii można napisać zajmującą historię. W powieści nie ma przemocy seksualnej, nie ma szaleńców, a brudne sekrety nie wypełzają z każdego kąta. W porównaniu z powieściami Krajewskiego czy skandynawskich pisarzy jest tu wręcz pogodnie. 

sobota, 4 lipca 2015

piątek, 12 czerwca 2015

poniedziałek, 8 czerwca 2015

poniedziałek, 1 czerwca 2015

czwartek, 28 maja 2015

Anna Nieznaj Błąd warunkowania


Nie czytam za często science fiction, więc moja opinia jest opinią laika. I pewnie gdyby nie było o kotach, zbierałabym się do lektury dłużej. Ale poznałam Autorkę, która okazała się bardzo sympatyczną osobą, a jak wiadomo miłych ludzi trzeba wspierać czytając ich książki.

wtorek, 5 maja 2015

Gaja Grzegorzewska Topielica

Pierwszy tom przygód Julii Dobrowolskiej przeczytałam w jeden wieczór i bardzo mi się podobało (czemu dałam wyraz TU). Odświeżona klasyczna konstrukcja, ciekawa bohaterka, dobrze poprowadzona akcja. Na długi weekend wzięłam zatem kolejny tom. Trzeci, nie drugi, bo tylko ten był w bibliotece.  No i już nie było tak fajnie. Zawiera spoilery!

środa, 29 kwietnia 2015

Michał Gołkowski Stalowe szczury.Błoto


Fabryka słów zrobiła wszystko, by mi książkę Gołkowskiego obrzydzić. Przed premierą spamowała na Facebooku zdjęciami i informacjami o Autorze bardziej niż znajomi, którym właśnie urodziło się dziecko. Miałam dość Błota, zanim się pojawiło. Ale skusiła mnie okładka. Spoilers ahead.

wtorek, 28 kwietnia 2015

piątek, 24 kwietnia 2015

czwartek, 2 kwietnia 2015

Wspomnienia na Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci


Czyli co czytałam, jak byłam mała.
Zacznijmy od tego, że od najmłodszych lat lubiłam książki, ale czytać nauczyłam się dopiero w szkole. Za to cała rodzina do tej pory wspomina małą terrorystkę, każącą sobie czytać niemal cały czas (na szczęście, więcej niż jedną książkę. Byłam dumną właścicielką masy rozpadających się od zaczytania książeczek).

wtorek, 31 marca 2015

Andrzej Pilipiuk Zaginiona



Po prawie 10 latach nowa część serii „Kuzynki Kruszewskie” ponownie zachwyca czytelniczki i czytelników Andrzeja Pilipiuka.
No a ja, jak zwykle pod prąd, i mnie nie zachwyca. Co prawda, Zaginiona nie zirytowała mnie tak bardzo jak Szewc z Lichtenrade, ale nie wywołała też zachwytu. Przeczytałam, siedząc na uczelnianym korytarzu i w autobusie i jestem pewna, że poza bractwem librofilów za miesiąc wszystko ucieknie mi z pamięci.

wtorek, 24 marca 2015

środa, 25 lutego 2015

W szarych mieszkaniach szarzy mieszczanie...


Miałam nadzieję, że książka będzie… bardziej nowoczesna, świeższa, a Autorka pisząc o współczesnych trzydziestolatkach wyjdzie poza schemat: szara brzydka Warszawa, biedni ludzie, którym nic się nigdy nie uda. Tym bardziej, że okładka obiecywała mi humor, brak ocen i nowoczesność. 

piątek, 20 lutego 2015

Byłam u moich ulubionych dilerek

Książkowych, oczywiście. I kiedyś o nich napiszę długi tekst, bo są naprawdę wspaniałe (jakby ktoś pytał, chodzi o wypożyczalnię 112 Ursynoteki).
Po czym uznałam, że będę Poważnym Blogerem i zrobię zdjęcie stosiku, żebyście wiedzieli, czego się można spodziewać.
Ale, że życie blogera nie jest usłane różami, szczerze mówiąc jest raczej przepełnione nieustanną walką z przeciwnościami losu, sesja zdjęciowa miała jeden wielki problem techniczny. Rudy.

Kocia pierś i łapka.