Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baśnie inaczej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baśnie inaczej. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 września 2015

piątek, 4 września 2015

wtorek, 7 października 2014

Rosamund Hidge Cruel beauty

Wszystkie cytaty pochodzą z ksiązki via goodreads.com

To jedna z książek, które nie spodobają się wszystkim. Jeśli czytelnika nie wciągnie świat wymyślony przez Autorkę, wynudzi się. W końcu wszyscy znamy baśń, wiemy jak się skończy, prawda? Tylko która? Cruel beauty czerpie i z Pięknej i Bestii i Sinobrodego oraz Rumplestilskina, więc czytelnik do samego końca nie ma pewności co go czeka. No może poza tym, że główna bohaterka i książę będą żyć długo i szczęśliwie.

Gif stąd.

piątek, 22 sierpnia 2014

Leigh Bardugo Grisha Trylogy

Tak wiem, trochę mnie tu nie było. Powiedzmy, że miałam wyjątkowo ciężki sierpień. To nie znaczy, że nie czytałam, czytałam mnóstwo, tylko nie miałam ochoty ani energii by podzielić się wrażeniami ze światem.
Recenzja zawiera spoilery drugiego i trzeciego tomu Trylogii Grisha. Jeśli chcesz je ominąć, a jednak ciekawi Cię moja opinia, przejdź od razu do ostatniego akapitu.

Oryginalne okładki są piękne i doskonale wpisują się w klimat

wtorek, 28 stycznia 2014

You can't take the sky from me


Książkę dostałam kilka tygodni temu od Męża. On uwielbia Firefly i Ćwieka, ja uwielbiam Firefly i lubię Ćwieka. Utwór przeleżał swoje, ale co można czytać w autokarze do Warszawy, gdy za oknem  śnieżyca roku?
Dalej zdradzam pewne szczegóły fabuły, ostrzegam
 Podobno jeśli książka dla dzieci jest dobra, to dorośli też będą czytać ją z przyjemnością i tak jest właśnie ze Świetlikiem w ciemności. Opowiada o grupie owadów w rozpaczliwej sytuacji, połączonych wspólnym celem i siłą marzeń. Ale mimo wzniosłego tematu, jest zabawnie, ciekawie, a akcja szybko posuwa się naprzód, jak w dobrym serialu sensaycjnym. Jako że to baśń nowoczesna, drużyna konstruuje latającą machinę, używa napędu odrzutowego, a nawet buduje latarkę. Nie zabrakło jednak magii, zwłaszcza w finałowej walce z Wronami.Zakończenie było piękne, uciekało od schematu bohatera w pojedynkę ratującego świat, i słodko-gorzkie. Ale wszystko kończy się dobrze, w końcu to baśń.

wtorek, 16 lipca 2013

Zoe Marriott Królestwo Łabędzi


Aleksandra i jej bracia wiodą beztroskie życie na królewskim dworze swojego ojca. Jednak rodzinna sielanka pryska nagle, gdy królowa ginie z łap okrutnej bestii, a król powtórnie się żeni – z kobietą, która nienawidzi pasierbów. Po nieudanej próbie odkrycia mrocznych tajemnic macochy Aleksandra zostaje wywieziona do ponurej krainy Midland, jej bracia zaś wygnani z Królestwa. Aby odmienić zły los i odzyskać braci, Aleksandra musi odnaleźć w sobie niezwykłą moc, którą czerpie z sił przyrody. Pomocny okaże się także tajemniczy książę Gabriel, z którym dziewczynę połączy gorące uczucie.
opis znaleziony TUTAJ

To było naprawdę szybkie! Przeczytałam Królestwo Łabędzi w ciągu jednego popołudnia, nawet niespecjalnie się starając. Trzeba przyznać, że akcja porusza się całkiem szybko, a całość nie jest długa (choć w przypadku ebooków zawsze mam kłopot z oceną długości). 


Zawiodłam się na tej książce. Być może oceniłabym lepiej, gdybym nie czytała jej zaraz po Złotym moście Evy Voller. Królewna Aleksandra wypada bardzo blado i płaczliwie przy Annie. Nie lubię bohaterek, które dają się przestawiać z kąta w kąt i tylko płynął z nurtem, płacząc przy tym, jakie to one są nieszczęśliwe. Aleksandra popełnia błąd za błędem, co nie byłoby złe, gdyby w finale stanęła na wysokości zadania. A tak nie jest.
Denerwowała mnie też jej naiwność. Aleksandra łyka wszystko jak młody pelikan, nie kwestionując niczego. Bez zastrzeżeń wierzy ciotce, ojcu, matce. Wydawać by się mogło, że osoba tytułowana mądrą i bystrą będzie chciała dotrzeć do prawdy. Nic z tego.
Jej pierwowzór, czyli Eliza z baśni Andersena jakoś bardziej przypadła mi do gustu.
Podobał mi się świat przedstawiony, chociaż wymaga, moim zdaniem, dopracowania. Zwłaszcza nazwy miejsc. Autorka wymyśliła dla złej macochy z baśni historię, która tłumaczy motywy jej działania, co bardzo mi się podobało, dodała też kilka nowych postaci, jak siostra zmarłej królowej. Szkoda, że nie rozwinęła bardziej ich historii, kilkoro wyglądało na interesujących bohaterów. I co się stało z klaczą? (Tak, jestem dziwna i zawsze przejmuje mnie los zwierząt w książkach i filmach).
Podsumowując, Królestwo Łabędzi to szybkie, ale dość przeciętne czytadło. Szybko wchodzi, ale równie szybko wypada z pamięci. Być może młodszy i mniej wymagający czytelnik będzie miał dużo radości z lektury, dla mnie był to tylko umilacz czasu, kiedy czekałam na Męża. 

PS. Opis ze strony wydawcy streszcza jakieś dwie trzecie akcji, może nawet więcej. Ja wiem, że w przypadku ponownego opowiadania znanej baśni nie ma mowy o suspensie, ale przecież istnieją ludzie, którzy mogą baśni Andersena nie pamiętać.