Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 września 2014

Właściwy rodzaj fluffu


Wszyscy lubimy czytać książki lekkie, łatwe i przyjemne. Takie, przy których czytelnik może się ogrzać. Kiedy za oknem szaro, albo w życiu coś nie tak, dobrze jest uciec do krainy, gdzie bohaterom się udaje, mężczyźni są konwencjonalnie romantyczni, a koty nigdy nie wymiotują na dywan (albo regał). Taki literacki odpowiednik filiżanki słodkiej herbaty i ciasta.
Przyznaję, że to typ książek, który najczęściej mnie rozczarowuje. Mam wrażenie, że zamiast herbaty dostałam bezę- jest słodko, ale tylko słodko*, leciutko i krótko. Dostaję romans, ale książka nie opowiada mi historii, nic się w niej nie dzieje, poza tym że postać A i postać B się kochają. Czasami dołączone są do tego problemy rodzinne (nie wiedzieć czemu, zawsze z wysokiego C- choroby, wypadki itp. Nikomu nie może się samochód zepsuć, na przykład. Albo pralka. ). Dlatego zawsze dokładnie sprawdzam, o czym ta beza ma być. Jeśli bohaterka buduje dom, hoduje lawendę, otwiera winnicę, czy ma restaurację, mogę się skusić. Jest szansa na sympatyczną lekturę.

Ten przydługi wstęp prowadzi do wniosku, że powieści Rainbow Rowell to dla mnie fluff idealny. Po przeczytaniu robi mi się ciepło na sercu, świat wydaje się przyjaźniejszy, a ludzie milsi. A jednocześnie nie mam poczucia skonsumowania płaskiej bezy, a cudownej eklerki**. Dziś będzie o Attachments, za jakiś czas o Fangirl.

piątek, 14 marca 2014

Magdalena Kordel- Uroczysko


Jeśli się rozejrzycie, to po prawej zobaczycie pasek z obserwowanymi przeze mnie blogami. Wśród nich jest blog Magdaleny Kordel, pisarki. Uznałam, że powinnam przeczytać chociaż jedną jej powieść, żeby sprawdzić co to za zwierz. A że przy okazji rodzicielka zażądała dostawy nowych książek…

Uroczysko to pełna humoru, ciepła opowieść o tym, jak malownicze miasteczko w Sudetach odmieniło życie pewnej warszawianki. Porzucona przez męża Maja, mama piętnastoletniej Marysi, właścicielka dwóch psów i kota, myśli, że limit przypisanych jej nieszczęść został już wyczerpany. Wkrótce przekonuje się, że to zaledwie początek. Nieszczęścia, jak to mają w zwyczaju, chodzą nie tylko parami, ale wręcz stadami. Paradoksalnie jednak to co złe prowadzi do zmian na lepsze. I tak Majka - pomimo zmagań z samotnym rodzicielstwem i mężem, który niczego nie ułatwia - znajduje w sobie siłę, o której istnieniu wcześniej nie miała pojęcia. Pobyt w Sudetach, w domku należącym kiedyś do jej ciotki, daje początek zmianom, które odmienią egzystencję całej jej rodziny. A wszystko to w malowniczej scenerii gór i lasów, przesycone ciepłem nowych i starych przyjaźni oraz okraszone humorem, którego nigdy nie powinno zabraknąć ani w książce, ani w życiu.
opis i zdjęcie okładki pochodzą ze strony Autorki

wtorek, 4 lutego 2014

Powtórka z morderstwa- czyli o zbrodni lekko i przyjemnie


Powtórka z morderstwa to kryminał czy może raczej kryminałek, jeśli weźmiemy pod uwagę, że jest trochę niepoważny (o ile morderstwo może być niepoważne!). Autorka twierdzi, że wszystko zaczęło się od momentu, kiedy zobaczyła swojego telewizyjnego kolegę, taszczącego na przełaj przez studio wielkie pudło z reflektorami, i zaczęła się zastanawiać, co by było, gdyby kolega zamiast świateł znalazł w pudle nieboszczyka... W efekcie powstał zabawny kryminał, którego akcja toczy się w środowisku telewizyjnym i gdzie spotykają się postaci z wszystkich dotychczas wydanych książek Moniki Szwai. Oczywiście rzecz jest całkowitą i absolutną fikcją, wymyślone telewizyjne morderstwo pozwoliło jednak autorce na opisanie pewnych zjawisk, które nie tylko w telewizji występować mogą i czasem, niestety, występują. Jak to dobrze, że niezadowoleni pracownicy nie łapią od razu za ciężkie przedmioty, aby rzucać nimi w siebie nawzajem... 
 opis z empik.com

Czytając tę powieść, miałam silne deja vu. Niemal na każdej stronie oczekiwałam, że zza szafy wychyli się Diabeł, chichocząc radośnie. Nie chodzi tylko o założenia fabularne, w końcu morderstwo w miejscu pracy to temat wielu książek, bardziej o atmosferę, rodzaj humoru i język, jakim posługują się postacie. Nie wiedziałam, że PRLowscy architekci mają tyle wspólnego z lokalną telewizją. Ale inspirowanie się Wszyscy jesteśmy podejrzani można uznać za zaletę.

wtorek, 1 stycznia 2013

Bezy


Czyli lektury lekkie łatwe i przyjemne. Leciutki, słodziutkie i szybko znikające z pamięci. Ostatnio miałam przyjemność czytać dwie takie pozycje, obie polskich Autorek. Czy mi się podobało? No cóż, niekoniecznie….


Pierwsza była Poczekajka. Dotrwałam do końca tylko dzięki ZOO. Naprawdę. Główna bohaterka irytowała mnie straszliwie. Główny amant również, że o czarnym charakterze nie wspomnę. Tydzień po lekturze miałam trudności z przypomnieniem sobie imiona głównych bohaterów. No może poza kotem Kluską i psem Pandą. Sama historia była uroczo nieprawdopodobna, jak wzięta z brazylijskiej telenoweli. Być może dlatego nie mogłam nikogo polubić?


Za drugim razem sięgnęłam po Jestem Nudziarą. Widmo Joanny Chmielewskiej krąży nad tą książką. Sposób prowadzenia narracji, porównania, język. Autorka od siebie dorzuciła zdrobnienia, w związku z czym trzydziestoletnia bohaterka ma ciałko. Uh. Nie lubię nadużywania zdrobnień. Fabuła była lepsza niż w Poczekajce, bardziej przemyślana i wielowątkowa, zahaczała o poważne tematy.

Znacie jakieś dobre bezy? Bo nie wierzę, że skończyły się wraz z Chmielewską.