Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alternatywna historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alternatywna historia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 września 2014

Jestem zołzą


 Tytuł stąd, że gdzieś w necie znalazłam wypowiedź, że nie można być zołzą i ostro oceniać debiutów. No nie da rady, jestem zołzą, wszystkie książki oceniam według takich samych kryteriów.

Śmierciowisko nie jest książką postapokaliptyczną, więc jeśli macie zamiar sięgnąć po nią z tego powodu, rozczarujecie się. Tak naprawdę akcja mogłaby się dziać po dowolnej wojnie czy rewolucji i nic by to w opowieści nie zmieniło. A może nawet by bardziej pasowało. Szczerze mówiąc, podejście wielu bohaterów do życia nie bardzo pasowało mi do osób, które żyły we współczesnej Europie.

środa, 26 marca 2014

Vicious V.E.Schwab




Victor Vale and Eli Ever started out as college roommates—brilliant, arrogant, lonely boys who recognized the same sharpness and ambition in each other. In their senior year, a shared research interest in adrenaline, near-death experiences, and seemingly supernatural events reveals an intriguing possibility: that under the right conditions, someone could develop extraordinary abilities. But when their thesis moves from the academic to the experimental, things go horribly wrong. Ten years later, Victor breaks out of prison, determined to catch up to his old friend (now foe), aided by a young girl whose reserved nature obscures a stunning ability. Meanwhile, Eli is on a mission to eradicate every other super-powered person that he can find—aside from his sidekick, an enigmatic woman with an unbreakable will. Armed with terrible power on both sides, driven by the memory of betrayal and loss, the archnemeses have set a course for revenge—but who will be left alive at the end?
 opis z goodreads.com. Wszystkie cytaty pochodzą z książki


niedziela, 4 sierpnia 2013

Mark Hodder przedstawia dziwną sprawę skaczącego Jacka


Są książki, które opowiadają historie i takie, które łapią czytelnika za kark, wciągają i zmuszają do przeżywania historii. Dziwna sprawa Skaczącego Jacka jest właśnie taką książką.
Zaczęło się od smakowitej powieści wiktoriańskiej, potem doszedł steampunk, a kiedy pojawił się gazeciarz Śmieszek, przepadłam. I tak, po dwóch stronach, domyśliłam się, kim jest ten dzieciak, ale nie zepsuło mi to przyjemności z lektury.
Co tu mamy? Dobrze przemyślaną, spójną intrygę, pełnokrwistych bohaterów, ciekawie skonstruowany świat i naprawdę dobre wyjaśnienie steampunku. Przynajmniej ja po raz pierwszy spotkałam się z tak dokładnym i oryginalnym uzasadnieniem helikopterów w XIX wieku.  
Intryga na początku wydaje się nieco chaotyczna, ale potem zbiera się elegancko w jedną całość. Uwielbiam, kiedy autor nie traktuje czytelników jak idiotów, ale z drugiej strony nie stara się napisać najbardziej zakręconej książki po tej stronie galaktyki.
Autor korzysta z popularnych w czasach wiktoriańskich zabiegów literackich, opowieści w opowieści, kiedy główny zły podkręcając wąsa streszcza swoje dzieje i plany. Mogło wyjść kiczowato i nudno, ale Szalony Markiz opowiada zajmująco.
Bohaterowie... no cóż, są wszystkim znani, przynajmniej niektórzy (w krajach anglosaskich zapewne wszyscy są znani, bo to nasi odpowiednicy Prusa, Łukasiewicza itd.), jednak nie są ożywionymi pomnikami. Moją sympatię zyskał zwłaszcza Swinburne ze swoimi obsesjami i dziwactwami.
Brakowało mi postaci kobiecych, które tutaj odgrywają tylko role drugoplanowe i marginalne. Isabel wydawała się interesująca, ale zniknęła nagle i już się nie pojawiła. To było trochę dziwne, biorąc pod uwagę jej charakter. Florence Nightangle jest tylko tłem, niestety.

Polecam, nawet jeśli nie przepadacie za steampunkiem.