piątek, 7 września 2012

Serialowo


Nick Burkhardt i Monroe
Nadeszła jesień, a wraz z nią wróciły moje seriale. Na razie powoli, większość startuje w drugiej połowie września, ale drugi sezon Grimma już jest i dzieje się, oj dzieje.
Grimm to historia policjanta z Portland, który pewnego dnia odkrywa, że należy do rodziny od wieków zajmującej się tępieniem istot z mitów i baśni, zwanych Wesen. Oczywiście, dość szybko przekonuje się, że nie wszystkie Wesen są złe, część żyje sobie po prostu między ludźmi, nie czyniąc im krzywdy. Części zaś trzeba skopać tyłki. 
Przyznam, że serial z początku nie zachwycił mnie jakoś bardzo, głównie z powodu Nick Burkhardta, granego przez Davida Giuntoli. Nie przekonuje mnie ten aktor, choć miło się na niego patrzy.
Poza tym, scenariusz nie powalał, choć nie można odmówić serialowi atmosfery. Nie raz i nie dwa zdarzyło mi się podskakiwać, kiedy na bohaterów coś wyskakiwało. Albo miało wyskoczyć. Szybko też zostawiono znany schemat "dzisiejszy potwór odcinka to...". Kilka pomysłów bardzo mi się podobało, bobry na przykład były kapitalne. 
Kilka pierwszych odcinków obejrzałam tylko po to by dowiedzieć się, o co chodzi z jednym bohaterem, potem wciągnęłam się. Grimm ma naprawdę dobry zestaw postaci drugoplanowych i to one są główną siłą serialu. Scenarzyści starają się nie robić z nich idiotów ponad potrzebę(no bo Nick rzecz jasna, musi swoje powołanie ukrywać). Dobrzy bohaterowie są dobrzy bez wkurzającej świętoszkowatości, źli natomiast są cudownie źli i niemoralni oraz odpowiednio zmotywowani. 
Fabuła też z biegiem czasu zrobiła się wciągająca, końcówkę pierwszego sezonu oglądałam w napięciu. Początek drugiego też mnie nie zawiódł, zwłaszcza że jest więcej kapitana


Jest jeszcze jeden powód dla którego oglądam ten serial. Powód nazywa się Sean Renard i posiada wszystkie cechy, które doprowadzają moją wewnętrzną fangirl do zachwytów.

Sasha Roiz jako kapitan Renard
 Przystojniak w średnim wieku? Tak. Dodam, że nieźle wygląda bez koszulki.
Czarny charakter? Jak najbardziej.
Zimny drań? Aha.
Tajemniczy? Oj, tak. Do tej pory nie do końca wiadomo jakie ma plany.  A scenarzyści dawkują informacje naprawdę powoli i w aptekarskich ilościach. 
Poza tym, robi właściwe rzeczy z zupełnie niewłaściwych powodów.
Tak, mam spaczony gust. Trudno.

3 komentarze: