poniedziałek, 29 października 2012

Nikki Jefford Entangled

Dwa miesiące po śmierci, siedemnastoletnia czarownica Greylee Perez budzi się w ciele swojej bliźniczki Charlene.
Dopóki Grey nie znajdzie sposobu na powrót do swojego ciała, ona i Charlene na zmianę korzystają z ciała. Siostra zostawia jej dokładne instrukcje co nosić, co jeść i jak się zachowywać. Ale wyglądanie jak laleczka nie jest w połowie tak ciężkie jak przestawanie z nudnymi przyjaciółmi Charlene i jej skorym do macanek chłopakiem.
Normalni uczniowie McKinley High mogą uznać jej zachowanie za objawy stresu pourazowego, ale czarnoksiężnik Raj McKenna jako jedyny podejrzewa, że Greylee powróciła z martwych.
Teraz Grey musi rozwikłać tajemnicę swojej śmierci i zmartwychwstania, oraz znaleźć sobie ciało, zanim zniknie na dobre.  

grafika z Netgalley

Zacznijmy od tego, że jest to jedna z najlepiej wydanych książek, jakie widziałam. Autorka zdecydowanie chciała dać czytelnikom co najlepsze- powieść została sprawdzona, nie znalazłam ani jednej literówki, ani jednego zgubionego przecinka.
Mimo poważnego tematu, Entangled to łatwe, szybkie czytadło, w sam raz na długą podróż albo leniwy weekend. Dużo się dzieje, więc nuda nam nie grozi, a historia jest ciekawa. Nikki Jefford udało się napisać powieść o nastoletnich czarodziejach, która nie krzyczy „Harry Potter jest moim duchowym ojcem!”. Harry, jak królowa, może być tylko jeden. Magia w Entangled jest bardzo współczesna, nie ma różdżek, ani mioteł, ale mimo to ekscytująca. I praktyczna.
Aż szkoda, że Autorka nie opisała więcej szczegółów, ale to co dostajemy, jest ciekawe. Osoby posiadające zdolności magiczne nie są separowane, żyją wśród zwykłych ludzi, a raz na tydzień odbywa się sabat- zaskakująco podobny do nabożeństw protestanckich, choć nikogo ani niczego się nie czci. Przewodniczący wygłasza pouczającą mowę, a potem dorośli mogą porozmawiać, a dzieci uczą się magii. Wszystkich obowiązuje kodeks honorowy, ale nie znajdziemy w powieści całego tekstu.
Niestety, Entangled ma swoje wady. Działania i motywacje postaci są nieprawdopodobne. Największy problem miałam z matką bliźniaczek- kobieta jest strasznie pasywna i bezmyślna!. Przywróciła Greylee do życia i właściwie pozostawia córki samym sobie. Ani razu nie interweniuje by rozwiązać konflikt, ustalić granice. Charlene jest całkowicie poza jej kontrolą. Gdzie się podział rodzicielski autorytet? Przy pani Perez Charlie Swan staje się przykładem odpowiedzialnego rodzicielstwa!
Po lekturze jestem przekonana, że każda czarownica i każdy czarnoksiężnik są niestabilni psychicznie. Tylko tak mogę sobie wyjaśnić dziwaczne zachowanie większości. Czemu Raj i Grey się pocałowali? Czemu Charlene tak nienawidzi siostry? Czemu matka Raja go opuściła? No dobrze, przy Charlene mamy mnóstwo dowodów na jej szaleństwo, ale reszta? Nie rozumiałam ich, więc nie byłam w stanie nikogo polubić, ani kibicować.
Mimo wszystko, książka mi się podobała i zamierzam upolować kolejne tomy trylogii.
PS. Opis książki streszcza 20% fabuły. Nieładnie!

Ksiażkę otrzymałam przez Netgalley w zamian za szczerą recenzję. 

1 komentarze: