sobota, 6 sierpnia 2011

Zupa z granatów

google



Książka należy do stosiku imieninowo- lipcowego i jej byłam najbardziej ciekawa. Bo Irlandia, kuchnia, a opis na empik.com nasuwał skojarzenia z Czekoladą Joanne Harris.
Trzy siostry Aminpur przyjeżdżają do małego irlandzkiego miasteczka, gdzie nic się nie dzieje. Ich przyjazd, jak można się domyślić, wywołuje sensację. A kiedy otwierają kawiarnię, nazwaną Cafe Babilon, napięcie sięga zenitu. Mieszkańcy dzielą się na dwa obozy- osób przyjaznych nowo przybyłym(ksiądz, fryzjerka, właścicielka budynku, w którym znajduje się kawiarnia), oraz nastawionych wrogo(przede wszystkim kółko Biblijne). Jest też Thomas McGuire, baron miasteczka, któremu siostry pokrzyżowały plany.

Książkę zaliczyłabym do „realizmu magicznego”, choć moja definicja na pewno mocno odbiega od tej oficjalnej. Każda z sióstr ma w sobie magię, która sprawia że rzeczy się dzieją- ludzie przypominają sobie o swych marzeniach i znajdują odwagę by je realizować. Wielu mieszkańców ma swoje tajemnice, jak choćby Estelle Delmonico, czy niezwykłe umiejętności, które tylko czekają by się ujawnić.
Poza tym Irlandia- cudowna historia o koboldzie pijącym na kredyt w minimarkecie, pielgrzymka śladami św. Patryka, nie zabrakło nawet druciarzy (tu w roli pozytywnych bohaterów).
Przeczytałam z wielką przyjemnością, zastanawiam się nad kupnem drugiej części. Autorka snuje opowieść bardzo klasycznie, jeśli trzeba dowiemy co się działo z danym bohaterem do końca jego dni, a ja lubię taki styl. Doskonała książka na wieczory z kubkiem aromatycznej herbaty. Ale ostrzegam, można przy niej zgłodnieć. 

5 komentarze: