Czy kiedykolwiek zdarzyło się Wam, że czytaliście ksiażkę z poczuciem, że czytacie nie tylko coś bardzo dobrego, ale i satysfakcjonującego? Jeśli tak, to wiecie jak czułam się podczas lektury Drażliwych tenatów.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mag. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mag. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 19 maja 2015
niedziela, 8 września 2013
Rachel Morgan, wiedźma pełną gębą
Annathea
20:47
No comments
Jak wygląda typowa powieść urban fantasy? A więc mamy główną bohaterkę, która jest prywatnym detektywem, ma niewyparzoną gębę, a towarzyszy jej przystojny acz tajemniczy mężczyzna nadnaturalny. Czasem jest to wampir, ostatnio modne są wilkołaki- obowiązkowo lekko zarośnięte, ale seksowne i od pierwszej chwili zainteresowane główną bohaterką.
Kim Harrison nie dostała na szczęście najnowszych wytycznych jak pisać urban fantasy, więc w jej powieściach wilkołaki nie zawsze są przystojne, a ich zainteresowanie bohaterką nie wynika z pobudek
erotyczno-romantycznych. Czasem chodzi o przekręt z ubezpieczeniem. W ogóle bohaterowie zachowują się w sposób nie licujący z godnością nadnaturali. Wiedźma robi pranie, wilkołak zajmuje się robotą papierkową, a wampir robi pizzę.
Kim Harrison nie dostała na szczęście najnowszych wytycznych jak pisać urban fantasy, więc w jej powieściach wilkołaki nie zawsze są przystojne, a ich zainteresowanie bohaterką nie wynika z pobudek
erotyczno-romantycznych. Czasem chodzi o przekręt z ubezpieczeniem. W ogóle bohaterowie zachowują się w sposób nie licujący z godnością nadnaturali. Wiedźma robi pranie, wilkołak zajmuje się robotą papierkową, a wampir robi pizzę.
Lubię tę serię, mimo że Rachel Morgan zachowuje się czasami
jak idiotka i mam ochotę ją trzepnąć (a jak już pojawiają się demony to jej
iloraz trafia na poziomy Morza Martwego). Bohaterowie drugoplanowi są
interesujący i sympatyczni, jeśli nie można kibicować Rachel, to zawsze można
któremuś z nich. Moim faworytem jest Jenks. Trzeba talentu by bohater dziesięć
centymetrów miał tyle osobowości co normalnorozmiarowe postacie. I cokolwiek myślicie o wróżkach, Jenksowi jest straszniejszy
i twardszy od wszystkich, nawet od Ćwiekowego Dzwoneczka.
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Diabelskie Machiny Cassandra Clare
Annathea
09:00
No comments
![]() |
| nadal nie wiem, kto to ma być. Will? Ale Will podobno jest piękny |
Mechaniczny anioł i Mechaniczny Książę
to dwa pierwsze tomy, osadzonej w wiktoriańskim Londynie, trylogii
Cassandry. Wiktoriański Londyn to dość żebym przynajmniej
spróbowała przeczytać.
Pierwszy tom czytało się bardzo
dobrze, fabuła, choć przewidywalna, dziarsko parła na przód,
postacie były całkiem sympatyczne, a Londyn klimatyczny. Ostatnie
rozdziały przeczytałam ciągiem, bardzo chciałam się dowiedzieć
co się wydarzy.
W drugim tomie środek ciężkości
przenosi się z akcji na uczucia. Wszyscy mają problemy, każdy
kogoś kocha, ma wątpliwości, wszyscy snują się w oparach
melancholii, a gdzieś tam w tle czai się główny zły i chichocze.
O ile poszczególne wątki są urocze, to razem stają się
niestrawne. Poza tym, pojawiają się dziury i idiotyzmy fabularne.
Przeniesienie akcji do XIX wieku
zdecydowanie wyszło powieści na dobre. Ciężko narzekać na
seksizm niektórych postaci, czy skrupuły bohaterek, skoro są one
jak najbardziej zgodne z
![]() |
| Zakładam, że to Tessa |
Fani pierwszej serii, Darów Anioła,
będą mieli dodatkową gratkę- bohaterowie są w większości
przodkami postaci występujących w Miastach.
Fanów XIX wiecznej prozy na pewno
ucieszą liczne cytaty i nawiązania, w dodatku umieszczone z sensem. Osobiście radośnie szczerzyłam się do każdej sceny, w której
występował Woolsey Scott, doprawdy, brakowało mu tylko zielonego
goździka w klapie.
Tłumaczenie w wykonaniu Maga jest
dobre, nie zgrzyta przy czytaniu, chociaż znalazłam parę niezręczności. Zaskoczyła mnie ilość przecinków, ale zdaje się, że Autorka po prostu ma taki styl. Za to ja zgrzytam zębami, patrząc
na okładki. Oryginalne podobają mi się... o wiele bardziej. Ale chyba wszystkie książki Cassandry Clare uszczęśliwiono w Polsce taką szatą graficzną, więc Magowi należy się plus za konsekwencje.
Czy przeczytam trzeci tom? Tak, kiedy
wyjdzie polskie tłumaczenie. Pierwszy tom podobał mi się bardzo,
drugi o wiele mniej. Obawiam się o trzeci, ale głupio zostawić tak
serię niedokończoną.
![]() |
| Co było złego w tej okładce? Jest ładna, klimatyczna, od razu wiadomo kogo przedstawia. |
poniedziałek, 1 października 2012
Nie takie fantasy straszne jak je malują
Annathea
21:42
2 comments
Nie przepadam za
klasycznym fantasy. Czytałam oczywiście Tolkiena, Sapkowskiego i LeGuin, ale
wolę urban fantasy i pokrewne. Kiedy jednak Edzik zaproponowała lekturę Robin
Hobb uznałam, że czas wypełznąć ze swej norki i podjąć wyzwanie. Co prawda, ona
myślała o Żywostatkach, ja wzięłam się za Ucznia Skrytobójcy, ale przeczytałam.
Książka jest podobna do
Gry o tron, tłum bohaterów, wielka polityka. Jednak, o ile Grę odłożyłam po
pierwszych stu stronach, stwierdzając że nie obchodzi mnie, co się dzieje, to
Ucznia czytałam aż przeczytałam.
![]() |
| image by google. Jako, że czytałam ebook, nie mogę zrobić zdjęcia mojej książce. |
czwartek, 22 września 2011
Każda magia jest dobra?
Annathea
23:55
No comments
Lubię książki Kim Harrison. Mają przyzwoitą objętość, niezłą fabułę, fajny klimat i bohaterów. No i te tytuły- każdy nawiązuje do filmów Eastwood’a. Niby nic, ale taki postmodernizm w literaturze lubię.
Jedyne o co mam żal, to spoiler na okładce, życie uczuciowe Rachel Morgan to jeden z głównych tematów tego tomu, a tu zakończenie patrzy czytelnikowi prosto w oczy. Wielka szkoda.
niedziela, 11 września 2011
Mike Carey Nazwanie Bestii
Annathea
20:33
No comments
Nazwanie Bestii to piąty tom serii o Castorze Feliksie i zarazem ostatni. Pętla się zaciska, Castor musi wreszcie dokonać wyboru. A gra o najwyższa stawkę- dusze swego przyjaciela, własne odkupienie i życie tych kilku osób, które jeszcze może nazwać bliskimi. A że zaliczają się do nich czarownica, zombie, sukkub żyjący na ziemi i jej żona, jest naprawdę naprawdę ciekawie.
Fixa polubiłam od pierwszego, najsłabszego, tomu. Nie za fabułę, ta była taka sobie, ale za klimat i za humor. Mike Carey pełnymi garściami czerpie z klimatu noir, ale jego one-linery są pomysłowe i zazwyczaj nieograne. Bardzo cieszę się, że seria o Castorze stawała się coraz lepsza, z typowo komiksowej doszła do porządnego klimatu grozy, a nawet horroru, nadal zachowując ten komiksowo-filmowy klimat.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








