Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mag. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mag. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 maja 2015

niedziela, 8 września 2013

Rachel Morgan, wiedźma pełną gębą


Jak wygląda typowa powieść urban fantasy? A więc mamy główną bohaterkę, która jest prywatnym detektywem, ma niewyparzoną gębę, a towarzyszy jej przystojny acz tajemniczy mężczyzna nadnaturalny. Czasem jest to wampir, ostatnio modne są wilkołaki- obowiązkowo lekko zarośnięte, ale seksowne i od pierwszej chwili zainteresowane główną bohaterką.
Kim Harrison nie dostała na szczęście najnowszych wytycznych jak pisać urban fantasy, więc w jej powieściach wilkołaki nie zawsze są przystojne, a ich zainteresowanie bohaterką nie wynika z pobudek
erotyczno-romantycznych. Czasem chodzi o przekręt z ubezpieczeniem. W ogóle bohaterowie zachowują się w sposób nie licujący z godnością nadnaturali. Wiedźma robi pranie, wilkołak zajmuje się robotą papierkową, a wampir robi pizzę.
Lubię tę serię, mimo że Rachel Morgan zachowuje się czasami jak idiotka i mam ochotę ją trzepnąć (a jak już pojawiają się demony to jej iloraz trafia na poziomy Morza Martwego). Bohaterowie drugoplanowi są interesujący i sympatyczni, jeśli nie można kibicować Rachel, to zawsze można któremuś z nich. Moim faworytem jest Jenks. Trzeba talentu by bohater dziesięć centymetrów miał tyle osobowości co normalnorozmiarowe postacie. I cokolwiek myślicie o wróżkach, Jenksowi jest straszniejszy i twardszy od wszystkich, nawet od Ćwiekowego Dzwoneczka.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Diabelskie Machiny Cassandra Clare

nadal nie wiem, kto to ma być. Will?
Ale Will podobno jest piękny 
Mechaniczny anioł i Mechaniczny Książę to dwa pierwsze tomy, osadzonej w wiktoriańskim Londynie, trylogii Cassandry. Wiktoriański Londyn to dość żebym przynajmniej spróbowała przeczytać.
Pierwszy tom czytało się bardzo dobrze, fabuła, choć przewidywalna, dziarsko parła na przód, postacie były całkiem sympatyczne, a Londyn klimatyczny. Ostatnie rozdziały przeczytałam ciągiem, bardzo chciałam się dowiedzieć co się wydarzy.
W drugim tomie środek ciężkości przenosi się z akcji na uczucia. Wszyscy mają problemy, każdy kogoś kocha, ma wątpliwości, wszyscy snują się w oparach melancholii, a gdzieś tam w tle czai się główny zły i chichocze. O ile poszczególne wątki są urocze, to razem stają się niestrawne. Poza tym, pojawiają się dziury i idiotyzmy fabularne. 
Przeniesienie akcji do XIX wieku zdecydowanie wyszło powieści na dobre. Ciężko narzekać na seksizm niektórych postaci, czy skrupuły bohaterek, skoro są one jak najbardziej zgodne z
Zakładam, że to Tessa
ówczesną moralnością. O ile część mieszkańców londyńskiego Instytutu jest płaska (Jessamine), inni zwłaszcza bohaterowie drugoplanowi, są opisani naprawdę ciekawie. Podobały mi się też wszystkie postacie Podziemnych, zwłaszcza pewien wilkołak ;).
Fani pierwszej serii, Darów Anioła, będą mieli dodatkową gratkę- bohaterowie są w większości przodkami postaci występujących w Miastach. 
Fanów XIX wiecznej prozy na pewno ucieszą liczne cytaty i nawiązania, w dodatku umieszczone z sensem. Osobiście radośnie szczerzyłam się do każdej sceny, w której występował Woolsey Scott, doprawdy, brakowało mu tylko zielonego goździka w klapie.
Tłumaczenie w wykonaniu Maga jest dobre, nie zgrzyta przy czytaniu, chociaż znalazłam parę niezręczności. Zaskoczyła mnie ilość przecinków, ale zdaje się, że Autorka po prostu ma taki styl. Za to ja zgrzytam zębami, patrząc na okładki. Oryginalne podobają mi się... o wiele bardziej. Ale chyba wszystkie książki Cassandry Clare uszczęśliwiono w Polsce taką szatą graficzną,  więc Magowi należy się plus za konsekwencje. 

Czy przeczytam trzeci tom? Tak, kiedy wyjdzie polskie tłumaczenie. Pierwszy tom podobał mi się bardzo, drugi o wiele mniej. Obawiam się o trzeci, ale głupio zostawić tak serię niedokończoną.  

Co było złego w tej okładce?
Jest ładna, klimatyczna, od razu wiadomo kogo przedstawia. 

poniedziałek, 1 października 2012

Nie takie fantasy straszne jak je malują


Nie przepadam za klasycznym fantasy. Czytałam oczywiście Tolkiena, Sapkowskiego i LeGuin, ale wolę urban fantasy i pokrewne. Kiedy jednak Edzik zaproponowała lekturę Robin Hobb uznałam, że czas wypełznąć ze swej norki i podjąć wyzwanie. Co prawda, ona myślała o Żywostatkach, ja wzięłam się za Ucznia Skrytobójcy, ale przeczytałam.

image by google. Jako, że czytałam ebook, nie mogę zrobić zdjęcia mojej książce.
Książka jest podobna do Gry o tron, tłum bohaterów, wielka polityka. Jednak, o ile Grę odłożyłam po pierwszych stu stronach, stwierdzając że nie obchodzi mnie, co się dzieje, to Ucznia czytałam aż przeczytałam.

czwartek, 22 września 2011

Każda magia jest dobra?


Lubię książki Kim Harrison. Mają przyzwoitą objętość, niezłą fabułę, fajny klimat i bohaterów. No i te tytuły- każdy nawiązuje do filmów Eastwood’a. Niby nic, ale taki postmodernizm w literaturze lubię.
Jedyne o co mam żal, to spoiler na okładce, życie uczuciowe Rachel Morgan to jeden z głównych tematów tego tomu, a tu zakończenie patrzy czytelnikowi prosto w oczy. Wielka szkoda.

niedziela, 11 września 2011

Mike Carey Nazwanie Bestii



Nazwanie Bestii to piąty tom serii o Castorze Feliksie i zarazem ostatni. Pętla się zaciska, Castor musi wreszcie dokonać wyboru. A gra o najwyższa stawkę- dusze swego przyjaciela, własne odkupienie i życie tych kilku osób, które jeszcze może nazwać bliskimi. A że zaliczają się do nich czarownica, zombie, sukkub żyjący na ziemi i jej żona, jest naprawdę naprawdę ciekawie.
Fixa polubiłam od pierwszego, najsłabszego, tomu. Nie za fabułę, ta była taka sobie, ale za klimat i za humor. Mike Carey pełnymi garściami czerpie z klimatu noir, ale jego one-linery są pomysłowe i zazwyczaj nieograne. Bardzo cieszę się, że seria o Castorze stawała się coraz lepsza, z typowo komiksowej doszła do porządnego klimatu grozy, a nawet horroru, nadal zachowując ten komiksowo-filmowy klimat.