niedziela, 16 września 2012

Palce lizać!


In a city-state known for magnificence, where love affairs and conspiracies play out amidst brilliant painters, poets and musicians, the powerful and ambitious Alfonso d'Este, duke of Ferrara, takes a new bride. Half of Europe is certain he murdered his first wife, Lucrezia, the luminous child of the Medici. But no one dares accuse him, and no one has proof-least of all his second duchess, the far less beautiful but delightfully clever Barbara of Austria.

At first determined to ignore the rumors about her new husband, Barbara embraces the pleasures of the Ferrarese court. Yet wherever she turns she hears whispers of the first duchess's wayward life and mysterious death. Barbara asks questions-a dangerous mistake for a duchess of Ferrara. Suddenly, to save her own life, Barbara has no choice but to risk the duke's terrifying displeasure and discover the truth of Lucrezia's death-or she will share her fate.

opis i zdjęcie z goodreads.com
Im więcej czytam, tym rzadziej trafiam na książkę, która wywiera na mnie wielkie wrażenie. Taką, którą czytam do rana, by dowiedzieć się, co dalej. Taką, która po skończeniu mam ochotę znowu zacząć.
The second duchess jest taką właśnie ksiażką.

Powieść wpisuje się w trend zapoczątkowany przez Philippę Gregory: bohaterka należy do klasy panującej, rzecz dzieje się w czasach Odrodzenia, a romans stanowi ważną część fabuły. Jednak Księżna wyróżnia się na tle masy podobnych książek nie tylko miejscem akcji.
Zaczyna się od próby otrucia, a potem wydarzenia następują dość szybko, zwroty akcji są odpowiednio zaskakujące, nawet dla mnie. A wydawało mi się, że ciężko mnie zaskoczyć. Chwilami miałam ciarki na plecach, a kiedy dotarłam do finału, nie potrafiłam odłożyć książki. Czytałam, aż przeczytałam.
Główną narratorką jest Barbara, drugą zaś Lukrecja, która jako duch komentuje wydarzenia. O ile nie polubiłam Lukrecji, to współczułam jej bardzo. Miała nieszczęście urodzić się w bardzo bezwzględnej rodzinie. 
Barbara od początku budziła moją sympatię, lubię bystre bohaterki które działają, a przy tym mają głowę na karku. Czasami jej działania wynikają z niebyt honorowych pobudek, tajemnicę Lukrecji rozwiązuje z powodu urażonej dumy (chociaż nie dziwię jej się, po tym co Alfonso zrobił), czasem postępuje nieodpowiedzialnie, ale zawsze bierze odpowiedzialność. Zresztą, jej odwaga, lojalność i szczerość zdobywają nie tylko uznanie czytelnika, ale i uczucie męża. 
Alfonso jest cudownie tajemniczy, na tyle bezwzględny i władczy, że nie umiałam od razu skreślić go z listy podejrzanych. Z pewnością jest zdolny do zamordowania niewiernej żony, a Lukrecja zdradzała go na prawo i lewo. Przypominał mi pana Rochestera, tak jak on przyzwyczajony, że wszystko dzieje się po jego myśli, ale nie przechodzi jednak tak spektakularnej przemiany. Zakończenie daje nadzieję, że on i Barbara żyli potem szczęśliwie.
Autorka opisuje szczegółowo stroje, potrawy, zwyczaje, ale książka nie jest przeładowana ani ciężka. Ferrara jest miastem kolorowym, pięknym, ale i niebezpiecznym, uczty na zamku są wysmakowane i ekstrawaganckie, a nikogo nie dziwi tańczący kardynał. Damy z austriackiego dworu zachowują się i myślą inaczej niż Włoszki, intrygi knuje się w kaplicy zamkowej, a kat przemawia inaczej niż ksiądz.
Postacie, oczywiście, mówią językiem współczesnym, ale stylizowanym na Renesansowy. Autorka unika przy tym słów-wytrychów, które od czasu P.Gregory pojawiają się w powieściach zbyt często (np. „wedded and bedded”, no ile można?). 
Polecam, polecam, polecam. Mam nadzieję, że powieść ukaże się w Polsce i trafi na dobrego tłumacza. Na pewno wrócę do niej jeszcze nie raz.  

1 komentarze: