Uwielbiam nowe książki, ich zapach, ten charakterystyczny trzask przy otwieraniu, nieznane historie. Księgarnia to jedyny sklep, gdzie mogę spędzić godzinę i z którego wychodzę zawsze usatysfakcjonowana. Są jednak tacy autorzy i takie książki do których wracam regularnie. Jednym z nich jest Terry Pratchett.
„Złodziej Czasu” to jedna z nowszych powieści, a więc tych poważniejszych. Może ma na to wpływ stan zdrowia Autora, ale ostatnie jego książki wydają mi się mroczniejsze, bardziej gorzkie. Oczywiście, to nadal jest Świat Dysku, nadal zabawa konwencją, nadal lektura wywołuje uśmiech na twarzy- ale z drugiej strony brak tu beztroski Blasku Fantastycznego.

