Pokazywanie postów oznaczonych etykietą indie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą indie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 kwietnia 2013

Erotyczne baśnie



Lubię powieści fantastyczne i nie mam najmniejszego
problemu z zawieszeniem logiki, by pozwolić zaistnieć smokom czy innym orkom. Są jednak takie momenty kiedy czuję się w tym zawieszeniu jak idiotka, a dzięki Lawful Escort przeżyłam ten stan kilka razy.

 Mogę zrozumieć, że prawniczka wynajmuje mieszkanie wraz z prostytutką. Ale kiedy rzeczona prawniczka, do seksu podchodząca bardzo emocjonalnie, zgadza się zastąpić współlokatorkę coś mi zaczęło zgrzytać. A kiedy była dziewczyna głównego bohatera postanawia pojawia się w jego apartamencie w seksownym negliżu by go odzyskać zgrzyty stały się ogłuszające.
Warstwa fabularna jest, w najlepszym razie, średnia. Język i styl, podobnie, dużo powtórzeń i kalek językowych. Bohaterka notorycznie jest wbijana na członek bohatera, oboje przeżywają więcej orgazmów podczas jednej nocy niż statystyczny Polak w kwartał. Książka jest tania (w tej chwili 0,99$ w kindle store), czyta się bez przykrości, więc jeśli ktoś ma ochotę i ograniczony budżet, może spróbować. 
Ale fajerwerków nie ma.





Do utraty tchu reklamowane jest jako książka dla wielbicieli 50 twarzy Grey’a. Postanowiłam nie ulegać temu negatywnego PRowi i książkę kupiłam (wcale, ale to wcale, nie poleciałam na okładkę). 
To erotyka, ale w normalniejszym, ludzkim wydaniu. Mamy tu oczywiście schemat, ona młoda, po rozpadzie związku od dłuższego czasu sama, spotyka jego, ale bohaterowie pasują do siebie, mają podobne zainteresowania. Można uwierzyć, że gdyby istnieli naprawdę, też mieliby się ku sobie. Oboje są sympatyczni i mogliby występować w "normalnej" powieści.
Fabuła nieromansowa ograniczona jest do minimum, ale i tak dowiadujemy się co Gwen lubi jeść, jakie programy telewizyjne ogląda najchętniej i jakie są jej największe bolączki. Sam romans z Profesorem Ciacho jest gorący, chwilami zabawny, nie pozbawiony pikanterii, ale nie zaczyna się od wiązania i bicia. A seryjne orgazmy miewa tu tylko Gwen, miło że Autorka wzięła pod uwagę fizjologię.
Widać, że Portia Da Costa to nie debiutantka, pisze swobodnie, więc książkę czyta się łatwo i przyjemnie. Tłumaczenie kilka razy nawala, ale nie są to wpadki niewybaczalne. Autorce się uniknąć powtarzalności w opisywanych scenach erotycznych, a scena w hotelu była niemal nowatorska. Poszukiwacze skomplikowanych intryg mogą być zawiedzeni, ale to nie kryminał, tylko powieść erotyczna. 

Jedno mnie zastanawia, dlaczego w powieściach erotycznych dla kobiet zawsze pojawia się ślub? Czy oni nie mogą żyć długo i szczęśliwie na kocią łapę? Albo rozstać się po jakimś czasie? Dlaczego zakończenia są tak stereotypowe?


poniedziałek, 12 listopada 2012

Indie October- podsumowanie



Easy – recenzja tutaj. Jedna z najlepszych książek, jakie czytałam. Choćby z jej powodu uważam Indie October za sukces.

Unenchanted- O matko, tej książce przydałabym się redakcja!
Uznałam, że z Amazonu dostałam wersję przed redakcją i korzystając z linka od Autorki ściągnęłam drugą wersję. Okazało się, że od początku posiadałam poprawioną edycję. Brakujące słowa, przecinki, akapity, które nie mają sensu… Jeśli ja, kompletna ignorantka interpunkcyjna, mam ochotę poprawiać tekst, coś jest na rzeczy. Niektóre sceny wyglądały bardziej jak szkic niż skończony tekst. Niezgrabne dialogi, zmiany charakterystyk bohaterów… czasem ciężko się czytało.
Wkurza mnie to, bo pomysł jest świetny i to mogła być naprawdę dobra powieść. Kocham książki o baśniach, a tu pomysł był świeży, obiecywał tak wiele. Niestety, potencjał został zmarnowany. Związek między Miną i Brody’ym został dobrze rozpisany, mimo miłości-instant z jednej strony (druga strona ten nagły wybuch uczucia traktuje z należnym niedowierzaniem i przejęciem).
Mimo wszystkich wad, mam zamiar przeczytać drugi tom. Książka ma potencjał, widać jak styl Autorki ewoluuje, więc dam jej kredyt zaufania.

Beautiful Disaster- nie przeczytałam. Zaczęłam ją czytać zaraz po Easy i pierwsze dwadzieścia stron brzmiało jak dużo gorsza wersja powieści Webber. Uznałam, że spróbuję za jakiś czas, kiedy Easy nieco wywietrzeje mi z głowy.

A teraz zapowiadam Polski Listopad. Nie czarujmy się, choćbym nie wiem co robiła, nie będę czytać tylko polskich autorów i przekładów. Ale cztery książki mam, dziękuję nieocenionym Domi i Asi za pomoc w zebraniu ich, więc jest co czytać. A i przekrój gatunków niezły.
I chociaż raz mogę Wam dumnie zaprezentować połowę moich lektur w fizycznej postaci.

W roli tła wystąpiła pościel z Ikei.
Od dołu:
Anna Ikeda Życie jak w Tochigi
Grażyna Plebanek Dziewczyny z Portofino
Oscar Wilde The Picture of Dorian Grey (to w ramach Listopadowego Wyzwania)
A elektronicznie dorwałam:
Marcin Szczygielski Berek
Monika Szwaja Jestem nudziarą

poniedziałek, 29 października 2012

Nikki Jefford Entangled

Dwa miesiące po śmierci, siedemnastoletnia czarownica Greylee Perez budzi się w ciele swojej bliźniczki Charlene.
Dopóki Grey nie znajdzie sposobu na powrót do swojego ciała, ona i Charlene na zmianę korzystają z ciała. Siostra zostawia jej dokładne instrukcje co nosić, co jeść i jak się zachowywać. Ale wyglądanie jak laleczka nie jest w połowie tak ciężkie jak przestawanie z nudnymi przyjaciółmi Charlene i jej skorym do macanek chłopakiem.
Normalni uczniowie McKinley High mogą uznać jej zachowanie za objawy stresu pourazowego, ale czarnoksiężnik Raj McKenna jako jedyny podejrzewa, że Greylee powróciła z martwych.
Teraz Grey musi rozwikłać tajemnicę swojej śmierci i zmartwychwstania, oraz znaleźć sobie ciało, zanim zniknie na dobre.  

grafika z Netgalley

Zacznijmy od tego, że jest to jedna z najlepiej wydanych książek, jakie widziałam. Autorka zdecydowanie chciała dać czytelnikom co najlepsze- powieść została sprawdzona, nie znalazłam ani jednej literówki, ani jednego zgubionego przecinka.
Mimo poważnego tematu, Entangled to łatwe, szybkie czytadło, w sam raz na długą podróż albo leniwy weekend. Dużo się dzieje, więc nuda nam nie grozi, a historia jest ciekawa. Nikki Jefford udało się napisać powieść o nastoletnich czarodziejach, która nie krzyczy „Harry Potter jest moim duchowym ojcem!”. Harry, jak królowa, może być tylko jeden. Magia w Entangled jest bardzo współczesna, nie ma różdżek, ani mioteł, ale mimo to ekscytująca. I praktyczna.
Aż szkoda, że Autorka nie opisała więcej szczegółów, ale to co dostajemy, jest ciekawe. Osoby posiadające zdolności magiczne nie są separowane, żyją wśród zwykłych ludzi, a raz na tydzień odbywa się sabat- zaskakująco podobny do nabożeństw protestanckich, choć nikogo ani niczego się nie czci. Przewodniczący wygłasza pouczającą mowę, a potem dorośli mogą porozmawiać, a dzieci uczą się magii. Wszystkich obowiązuje kodeks honorowy, ale nie znajdziemy w powieści całego tekstu.
Niestety, Entangled ma swoje wady. Działania i motywacje postaci są nieprawdopodobne. Największy problem miałam z matką bliźniaczek- kobieta jest strasznie pasywna i bezmyślna!. Przywróciła Greylee do życia i właściwie pozostawia córki samym sobie. Ani razu nie interweniuje by rozwiązać konflikt, ustalić granice. Charlene jest całkowicie poza jej kontrolą. Gdzie się podział rodzicielski autorytet? Przy pani Perez Charlie Swan staje się przykładem odpowiedzialnego rodzicielstwa!
Po lekturze jestem przekonana, że każda czarownica i każdy czarnoksiężnik są niestabilni psychicznie. Tylko tak mogę sobie wyjaśnić dziwaczne zachowanie większości. Czemu Raj i Grey się pocałowali? Czemu Charlene tak nienawidzi siostry? Czemu matka Raja go opuściła? No dobrze, przy Charlene mamy mnóstwo dowodów na jej szaleństwo, ale reszta? Nie rozumiałam ich, więc nie byłam w stanie nikogo polubić, ani kibicować.
Mimo wszystko, książka mi się podobała i zamierzam upolować kolejne tomy trylogii.
PS. Opis książki streszcza 20% fabuły. Nieładnie!

Ksiażkę otrzymałam przez Netgalley w zamian za szczerą recenzję. 

wtorek, 16 października 2012

Indie October


Czyli książki spoza głównego nurtu wydawniczego. Postanowiła sprawdzić o co chodzi i wybrałam trzy książki, o których było ostatnio głośno, z różnych powodów.

















 Easy Tamary Webber zostało wyróżnione przez New York Times, Beautiful Disaster Jamie McGuire'a ludzie albo kochają albo nienawidzą, zaś Unenchanted wybrałam bo lubię baśnie.
Słyszeliście o którejś z tych książek? A może już czytaliście? Z radością poznam Wasze opinie!