Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 30 dni z ksiazka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 30 dni z ksiazka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 maja 2013

Dzień 29 i 30- autorski koniec akcji


Dzień 29 - Autor, którego omijasz
Andrzej Pilipiuk obecnie. To znaczy, wiem kiedy wychodzi każda jego książka, czytam recenzje, ale lekturę samych powieści sobie odpuszczam. Nie mój styl, nie moje poczucie humoru. Nawet jeśli za pierwszym razem książka mi się podoba, to druga jest katastrofą.
Mąż lubi, dlatego tak dokładnie śledzę co wychodzi.
 


Dzień 30 - Autor, którego wszystkie książki czytasz
Gaiman i Grzędowicz. Pozostałych autorów czytam bardziej wybiórczo, np. Pratchetta czy Kossakowską, ale dwójka panów na G mogłaby napisać instrukcję obsługi pralki i też bym kupiła.
Przeczytałam też wszystko Conan Doyle’a i Christie, ale to autorzy, którzy już zakończyli karierę literacką. 

środa, 29 maja 2013

Trzy dni wyzwania


Dziś tylko wyzwanie bo padam na nos. Wysyp recenzji nastąpi jutro i pojutrze.

Dzień 26 - Książka, którą chciałabyś przeczytać, a jeszcze nie jest napisana
Zastanówmy się… drugi tom Dożywocia, drugi to Domu Wchodzącego Słońca, kontynuację Nigdziebądź...
 






Dzień 27 - Książka, którą byś napisał, gdybyś umiał
Dobrą chciałabym. Ale poza tym, nie wiem.
 






Dzień 28 - Książka, której przeczytania bardzo żałujesz
Brak. Jeśli już przeczytałam książkę do końca, to nie była to kompletna strata czasu.

sobota, 25 maja 2013

Trzy dni wyzwania oraz ogłoszenie parafialne

Dzień 23 - Ulubiony romans
Bez dwóch zdań Wichrowe Wzgórza.
Od tej książki zaczęła się moja fascynacja mrocznymi, niemoralnymi bohaterami. Tylko literacka, ewentualnie filmowa, na żywo takich typów nie trawię.



Dzień 24 - Książka, która okazała się jednym wielkim oszustwem
Pięćdziesiąt twarzy Grey’a. Miała być odważna erotyka, podświadomie nastawiłam się na coś w stylu Śpiącej Królewny Anne Rice, dostałam miałki romans, gdzie inwencja twórcza w dziedzinie łóżkowej nie była za duża.



Dzień 25 - Ulubiona autobiografia / biografa

O Boskim Juliuszu już pisałam, więc żeby się nie powtarzać, wybieram Pan raczy żartować, panie Feynman! Przeczytajcie koniecznie, choćby po to, by dowiedzieć się, dlaczego na okładce jest sejf.



Jak zapewne wiecie, dotychczasowy widget do obserwowania blogów ma niedługo zniknąć. Dlatego, dla tych którzy chcieliby wiedzieć co u mnie, dodaję przycisk G+.  

środa, 22 maja 2013

Dni 19-22 czyli kolejny post zbiorowy


ale tak to jest, gdy się ciężko pracuje i nadrabia zaległości w czytaniu (zawsze pomocny gr inforumuje mnie, że obijam się i jestem cztery książki do tyłu). Jestem jednak zdeterminowana by dotrwać do końca wyzwania.

Dzień 19 - Książka, dzięki której zmieniłeś zdanie na jakiś temat
Widzicie, ja kiedyś nie lubiłam wampirów. Serio. Aż przeczytałam Wywiad z wampirem, który pokazał, że wampiry nie muszą być staruszkiem w smokingu ani młodym napalonym chłopakiem z wadą zgryzu.Jest to też pierwsza książka, jaką przeczytałam po angielsku poza klasyką. I pierwsza kupiona za franki. 


Dzień 20 - Książka, którą byś poleciła osobie o wąskich horyzontach myślowych
Nie znam takich osób, więc ciężko mi coś polecić, ale myślę, że dobry byłby klasyczny kryminał. Taka na przykład Agatha Christie. Bohaterowie są konserwatywni, poprawni, a mordercy mają zazwyczaj jakiś zarozumiały powód.


Dzień 21 - Książka, która przyniosła Ci wielką przyjemność, ale wstydzisz się przyznać, że ją czytałaś
Brak. Najbliżej chyba będzie serii o Śpiącej Królewnie Anne Rice, bo nie przyznałabym się mamie, że ją czytałam. Swoją drogą, to dopiero jest perwersyjna erotyka, Christian G. może się schować.


Dzień 22 - Ulubiona seria wydawnicza
Świat Dysku Prószyńskiego! No dobrze, to oszustwo, ale Fabryka ostatnio tak namieszała, że straciłam orientację.


sobota, 18 maja 2013

piątek, 17 maja 2013

Dzień 15, 16 i 17 czyli trzy w jednym. Bo nie tylko kosmetyki mogą


Dzień 15 - Ulubiona książka traktująca o obcych kulturach
Jak się lubi fantastykę, to każda właściwie traktuje o obcych kulturach ;). Ale żeby nie było oszukiwania, oto mój typ:
Świetna książka poświęcona starożytnemu Egiptowi i opowiadająca historie zwykłych ludzi, cieśli, budowniczych i urzędników. Polecam!



Dzień 16 - Ulubiona książka, którą sfilmowano
Bez wątpienia Piekło pocztowe. W ogóle wszystkie ekranizacje Pratchetta jakie oglądałam były dobre.



Dzień 17 - Książka, którą sfilmowano i zrobiono to źle
Większość ekranizacji jest gorsza od książkowych pierwowzorów, ale chyba najbardziej nieudanym było:


wtorek, 14 maja 2013

Dzień 14 - Książka, która powinna się znaleźć na obowiązkowej liście lektur w szkole średniej


Myślałam, konsultowałam się z nieocenionym Mężem i w końcu wymyśliłam. On był za Zmierzchem, żeby dzieciaki czytały. Ale czy nastoletni chłopak będzie chciał czytać o Belli i Edwardzie? A potem pomyślałam o Katniss i Peecie i Igrzyskach Śmierci. Też mamy tu romans, ale zatopiony w niezłej historii, okraszonej masą akcji, więc jest szansa, że wszyscy będą zadowoleni. A przynajmniej zdołają przeczytać. No i książka zawiera o wiele lepszy dydaktycznie związek niż Zmierzch.

poniedziałek, 13 maja 2013

Dzień 12 i 13 krótko i na temat ;)


Dzień 12 - Książka, która tak wycieńczyła Cię emocjonalnie, że musiałeś przerwać jej czytanie lub odłożyć na jakiś czas
Dzień 13 - Najukochańsza książka z dzieciństwa
zestaw dość sprzeczny, ale w jakim innym zestawieniu Blaszany Bębenek i Kubuś Puchatek znaleźliby się koło siebie?



sobota, 11 maja 2013

Dzień 11 - Książka, dzięki której zaraziłeś się czytaniem


albo ta zabawa zawiera w sobie głównie zadania niemożliwe :P.
Serio, nie pamiętam żebym kiedykolwiek nie lubiła czytać/ żeby mi czytano.
A zatem przed Wami trzy fazy wciągania mnie w ciężkie uzależnienie od słowa pisanego.

Faza pierwsza, czyli poczytaj mi mamo!

Albo babciu, ciociu, tato, dziadku, panie taksówkarzu... w dzieciństwie mogłam nie obejrzeć wieczorynki, ale lektura na dobranoc musiała być, a jej brak stanowił najcięższą karę. Głównie były to książeczki z serii Poczytaj mi mamo, miałam ich cały stos. Bardzo lubiłam też Kubusia Puchatka i Alicję w Krainie Czarów.
 Faza druga, też chcę być córką zbójnika!


Kiedy już nauczyłam się czytać samodzielnie, wpadłam w nurt literatury skandynawskiej. Baśnie Andersena, Muminki, oraz Astrid Lindgren i jej cudowna książka o Ronji. U Andersena najbardziej podobała mi się
Królowa Śniegu, a z Muminków najbardziej lubiłam Włóczykija.
A, i nie bałam się książkowej Buki. Serialowej boję się strasznie ;).
No i nie zapominajmy o Mikołajku, z którego najbardziej lubiłam tom Rekreacje Mikołajka.






Faza trzecia, Ćma w płomieniu klasyki

Najpierw był Robinson Crusoe, przeczytany w trzeciej klasie podstawówki. Potem u babcie w szafce
znalazłam powieść pod tytułem Szatańska miłość i już nie było odwrotu. Miłość to oczywiście Wichrowe Wzgórza Emily Bronte, a ja zapragnęłam więcej. I dalej już poszło, Bronte, Austen, Dickens, Wilde....

W tej chwili jestem bardzo szczęśliwym uzależnieńcem.  

piątek, 10 maja 2013

Dzień 10 - Pierwsza książka przeczytana przez Ciebie


Nie mam pojęcia, zwłaszcza że większość dzieciństwa upłynęła mi pod znakiem czytania na żądanie. Byłam jedynaczką, otoczoną przez armię cioć i babć, które zawsze był gotowe poczytać. Dopiero pójście do szkoły i narodziny brata zmobilizowały mnie do nauki samodzielnego czytania.
Ale tę książeczkę czytałam wielokrotnie, jestem tego pewna, należała do ulubionych mojego brata.


Gdyby ktoś nie znał, jest to historia małego kotka, który w mieszkaniu szuka mamy, a w poszukiwaniach pomaga mu niezbyt rozgarnięty piesek. Zakończenie lekko zaskakuje, zwłaszcza kiedy ma się mniej niż dziesięć lat.
Bajka prawdopodobnie odpowiedzialna za moje wieloletnie marzenie posiadania kotka.  

czwartek, 9 maja 2013

Dzień 9 - Książka wielokrotnie przez Ciebie czytana


Jest to nad wyraz trudne zadanie, wybrać tylko jedną książkę. Mam kilkunastu ulubieńców do których regularnie wracam, choć ostatnio rzadziej. Jest tyle nowych książek do odkrycia.
Mogłabym opisać opowiadania Wilde’a, albo Mitologię Parandowskiego, albo powieści L.M.Montgomery, albo Trzech Muszkieterów, albo któryś z tomów Jeżycjady…. Ale zamiast tego wspomnę o:

zdjęcie z lubimyczytac.pl. Jedyne tego wydania, jakie udało mi się znaleźć w Sieci.
Kryminały J.Chmielewskiej były jedną z moich pierwszych fascynacji czytelniczych. Ten kojarzy mi się ze Świętami, wtedy dostałam swój tom(w tej chwili zaanektowany przez rodzicielkę). Kiedy czytałam powieść po raz pierwszy, wydawała mi się bardzo egzotyczna. Dania już dawno straciła u mnie status kraju tajemniczego i dziwnego, ale sympatia do Wszystkiego Czerwonego pozostała. Lubię ją za całkiem porządną zagadkę, sympatyczne postacie i specyficzny humor.
Czytałyście może Chmielewską?

środa, 8 maja 2013

Dobrze, że to nie barszcz, czyli dwie książki i jeden serial


Dzień 7 - Książka, przez którą trudno przebrnąć
Oczywistym wyborem są książki Tolkiena, poza Trylogią i Hobbitem. Posiadam i Niedokończone opowieści i Silmarillion, niestety, nie udało mi się ich przeczytać. Ale nie lubię oczywistości.



Bardzo ciężko czytało mi się Połowę Nocy, chwilami lektura wręcz bolała. Swoje odczucia przedstawiłam w tej recenzji, więc nie będę się powtarzać. Dodam tylko, że przez ostatnie dwa lata nie natknęłam się na książkę, która byłaby podobnie męcząca.   

Dzień 8 - Mało znana książka, która nie jest bestsellerem, a powinna nim być
Oj, nie wiem. Naprawdę. Chyba powieści Eugeniusza Dębskiego, którego uważam za świetnego pisarza, a wydaje się nieobecny w blogosferze. Co równie dobrze może oznaczać, że po prostu nie trafiłam na recenzje jego książek.



Bardzo lubię przewrotne budowanie świata i fabuły, humor obecny w utworach, oraz styl. Nie przeczytałam wszystkich książek, ale z tych które znam, wszystkie były dobre, a lektura satysfakcjonująca. 

Z dumą zauważam, że obie książki napisali polscy pisarze.

Żeby nie było monotematycznie, garść moich odczuć z maratonu Doktora Who (powoli zbliżamy się do mety- bycia na bieżąco). Wczoraj przeżywałam odejście Pondów. Odcinek, który mógł być wspaniały- książka w której zapisano przyszłość, Anioły, Nowy Jork z lat trzydziestych, River Song- rozczarował niestety. A może ja się za bardzo przyzwyczaiłam, że finałowe odcinki Doktora łapią mnie za gardło i ściskają serce?  
Uśmiechający się Anioł jest bardziej przerażający niż szczerzący kły
Cały odcinek kręci się wokół Rory’ego, który najpierw jest damą w opałach, a potem bohaterem i twórcą rozwiązania problemu, co nieźle oddaje drogę tej postaci w serialu. Przykro mi, że go nie więcej nie zobaczę, chociaż za Amy tęsknić nie będę. Cała scena na cmentarzu, choć dobrze zagrana, nie miała takiego ładunku emocjonalnego jak rozstanie z Donną czy Rose.  


Najważniejsze zdanie w tym odcinku
Jak słusznie zauważył Mąż, zmienili koncepcję Aniołów (ja byłam zbyt przestraszona windą, która wiezie na spotkanie z Aniołem by zauważać takie szczegóły). Nagle odwrócenie się do nich tyłem czy mrugnięcie nie powoduje, że mogą cię dopaść i zabić. Bestie grzecznie czekają aż ich atak będzie wygodny fabularnie, pozwalając bohaterom na łzawe wyznania i rozwiązywanie konfliktów małżeńskich. W porównaniu z Blink, strasznie obniżyło to grozę (dla ludzi z normalnym poziomem strachu, ja nadal się bałam).


Był Rory, nie ma Rory'ego
Podsumowując, Moffat umie mnie przestraszyć, ale nie bardzo wzruszyć.